Wybierz

Tom 1 Tom 2 Tom 3 Tom 4 Tom 5

najlepszą okładkę

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...

Recenzje

Tom 5

“Kroki w nieznane” – Bartosz “Zicocu” Szczyżański (Polter.pl)
“Nieraz słyszałem utyskiwania na schemat recenzowania antologii tekst po tekście – wydaje mi się, że jest on tak samo męczący dla czytelnika, jak i piszącego, więc staram się go unikać. Jednakże w przypadku “Kroków w nieznane” grzechem byłoby nie poświęcić każdemu opowiadaniu choćby kilku zdań, bo zbiór ten tym różni się od większości antologii, że nie ma tu historii, które pomija się bez szkody dla ogółu.” więcej >>

“Kroki w dobrą stronę” – Tymoteusz “Shadowmage” Wronka (Katedra.nast.pl)
“Antologii zagranicznych autorów nie ukazuje się na naszym rynku wiele; ot, kilka tytułów rocznie. W dodatku są to przeważnie tłumaczenia gotowych zbiorów. Na tym tle “Kroki w nieznane” stanowią ewenement, gdyż ich redaktorzy sami wybierają z całego dorobku światowej fantastyki (nieograniczającej się wyłącznie do tekstów anglojęzycznych – choć te, naturalnie, stanowią dominującą większość) pasujące im do koncepcji opowiadania. Tom oznaczony liczbą 2009 jest drugim pod redakcją Mirka Obarskiego i, uprzedzając nieco fakty, w mojej opinii jednym z najlepszych z pięciu dotychczas wydanych.” więcej >>

Tom 4

“Kroki w lepiej znane” – Tymoteusz “Shadowmage” Wronka (Katedra.nast.pl)
Czwarty tom reaktywowanej serii antologii „Kroki w nieznane” choć tytularnie jest z 2008 roku, ukazał się na początku 2009. Być może to opóźnienie wynikało ze zmiany redaktora zbioru; po trzech edycjach Konrada Walewskiego zastąpił Mirosław Obarski. Zmiana personalna pociągnęła za sobą również zauważalną woltę w doborze utworów, jakie trafiły do książki. Walewski gustował w utworach z pogranicza fantastyki, Obarski jest w znacznie większej mierze tradycjonalistą. Po „Krokach w nieznane 2008” nie należy się więc spodziewać tekstów nowatorskich. To oczywiście może się podobać lub nie; na przykład Paweł Matuszek uczynił z tego faktu główny zarzut. Czy to jednak faktycznie wada? Zależy to przede wszystkim od indywidualnych preferencji. Wielbiciele bardziej klasycznej fantastyki (a w szczególności science fiction) zapewne chętniej sięgną po wybór Obarskiego niż Walewskiego. więcej>>

“Kroki w znane” – rozmawiają Andrzej Miszczak i Kuba Nowak (Creatio Fantastica)
Lwia część opowiadań zamieszczonych w zbiorze to rzeczy bardzo świeże, które powstały już po 2000 roku. Większość opowiadań mi się podobała, kilka tekstów – jak w poprzednich trzech latach – podobało się bardzo. I właściwie wszystko jedno, czy wrażeń dostarcza mi ponura psychologiczno-obyczajowa historia, mocno osadzona we współczesności (Damaszek), postcyberpunkowa hard SF (Luminous), czy mroczne kosmiczne opowieści (teksty Kosmatki i Reynoldsa). Nieważne co, ważne, by trzepało. więcej >>

“Ręka trzymana na pulsie rzeczywistości” – Rafał Śliwiak (Wirtualna Polska)
Prezentowani w Krokach… autorzy z równym zaangażowaniem zanurzają się w wewnętrzny kosmos człowieka, jak i odległą, międzygwiezdną pustkę. Ukazują usilne próby przekształcania przez homo sapiens zarówno samego siebie, jak i świata wokół – w każdej zresztą skali. Nie boją się zadawać pytań o granice ludzkiego poznania, wolności, wiary, człowieczeństwa, a także naukowej odpowiedzialności i technologicznej ingerencji w życie. Lektura zawierającego siedemnaście oryginalnych tekstów tomu przekonuje nas, że science fiction ma się dobrze i „pogłoski o jej śmierci były mocno przesadzone” – jak powiedziałby Mark Twain. Biorąc pod uwagę nowe zagrożenia i możliwości, wobec których staje człowiek, zapewne będzie się ona miała coraz lepiej. Bo jak żadna inna literatura to właśnie fantastyka nadaje się do trzymania ręki na pulsie zmieniającej się rzeczywistości. więcej>>

Antologia “Kroki w nieznane” – Żerań (Katedra.nast.pl)
Jednak polecam ten zbiór. Dzięki niemu odkryłem nowych autorów (Van Pelta na przykład) lub przekonałem się, że niektórym warto dać szansę (Abraham). Jedni przyjemnie zaskoczyli (Reynolds), inni sprawili, że z niecierpliwością czekam na debiutancką powieść. Jak w przypadku Gregory’ego czy też Kosmatki, autora jednego z najlepszych opowiadań w antologii. „Śmiercionauci”, opowieść o skazanych na wieczną tułaczkę astronautach, to kawał świetnej roboty, opowiadanie, które na długo zapada w pamięci. więcej>>

Tom 3

Antologia “Kroki w nieznane” – Tymoteusz “Shadowmage” Wronka (Katedra.nast.pl)
„Kroki w nieznane” jednak nie spełniają oczekiwań, a tym bardziej chwalebnych założeń. Jest kilka bardzo dobrych, być może nawet wybitnych opowiadań, ale przeważająca większość z pewnością nie wyznacza nowych trendów w fantastyce, a raczej powiela znane już wcześniej schematy i pomysły. Wiem, że w każdej antologii ciężko dobrać tak teksty, by utrzymać stały wysoki poziom, ale przy zbiorze z taką tradycją i ambicjami jednak należałoby się bardziej przyłożyć podczas selekcji opowiadań. Przynajmniej by osiągnąć efekt z poprzednich dwóch tomów, w których odsetek utworów wartych uwagi był zdecydowanie wyższy. Chyba zabrakło większej odwagi w doborze tekstów, odrobiny ekstrawagancji i szaleństwa. więcej>>

Tom 2

Antologia “Kroki w nieznane” – JeRzy (Gram.pl)
Gdy czytelnik / czytelniczka wgryza się w kolejne opowiadania w antologii, może się przekonać, że problemy poruszane obecnie przez twórców fantastyki często okazują się bardzo zbliżone lub wręcz tożsame z zagadnieniami, z którymi ten gatunek brał się za bary przez dziesięciolecia. Zmienia się jednak sposób ich pokazania, inaczej rozłożone są akcenty. Wciąż zadawane są pytania o definicję życia (jak np. w opowiadaniu Davida Maruska “Album ślubny”), wyznaczniki człowieczeństwa (w “Powodach do zadowolenia” Grega Egana czy w “Zrozumieć człowieka” Thomasa M. Discha) albo istnienie przypadku lub przeznaczenia w naszym życiu (“Co z nami będzie” Teda Chianga). więcej>>

Antologia “Kroki w nieznane” – Żerań (Katedra.nast.pl)
Celowo nie omawiam tutaj wszystkich utworów zamieszczonych w antologii. Jej nazwa, „Kroki w nieznane”, mówi sama za siebie. Gdybym chciał omówić wszystkie piętnaście utworów, musiałbym napisać recenzję siedmiokrotnie dłuższą, która w efekcie przestałaby być recenzją, a stałaby się zapewne esejem na temat współczesnej fantastyki – a nie o to przecież chodzi. Nie chcę psuć czytelnikowi odkrywania tajemnic tej wspaniałej, imponującej terra incognita. Pragnę zachęcić go, by samodzielnie udał się w nieznane. Bo warto. Mimo kilku wpadek –na przykład marnych opowiadań Kelly Link, Lucy Sussex, czy Olega Diwowa – jest to najlepsza, obok zbioru „Niech żyje Polska!” Fabryki Słów, antologia roku 2006. więcej>>

Tom 1

“Wyglądamy w przyszłość, pamiętamy o przeszłości” – Konrad Wągrowski (Esensja)
Doskonale się stało, że nowym zbiorze znalazło się miejsce dla nieodżałowanego Kira Bułyczowa. Jego nazwisko stanowi symboliczny łącznik między starymi i nowymi tomami. (…) Zacznijmy więc lekturę tomu od tego opowiadania, bo będzie to łagodne wejście w świat współczesnej fantastyki naukowej. Bowiem reszta tekstów jest już odmienna od tego, co poznawaliśmy z tekstów publikowanych w latach 70. Wiele się przecież przez ten czas zmieniło – zarówno na świecie (koniec zimnej wojny, rozpad żelaznej kurtyny, nawrót terroryzmu – sami zresztą wiecie), jak i w samej fantastyce, w której już zdążył się przewinąć cyberpunk, postcyberpunk, steampunk, technothrillery, różne odmiany fantasy, etc. etc. Jaka więc jest ta fantastyka Anno Domini 2005, prezentowana w „Krokach w nieznane”? więcej>>

PIERWSZA SERIA – LATA 70.

Tom 6

“Do sześciu razy sztuka” – Joanna Słupek (Esensja)
Szósty tom „Kroków w Nieznane” ukazał się po dłuższej niż poprzednie tomy – dwuletniej – przerwie. Jest też wyraźnie cieńszy od poprzednich – niecałe 300 stron. Jednak najważniejsza jest zawartość – a ta wciąż warta jest lektury.
Tom otwierają dwa opowiadania, klasyczne już w chwili powstawania antologii: „Dziewięć miliardów imion boga” Arthura C. Clarke’a i „Kwiaty dla Algernona” Daniela Keyesa. Nie muszę chyba przedstawiać tych tekstów. Pierwszy z nich należy do „starej szkoły” fantastyki – oparty na prostym pomyśle, nie zaskakuje fajerwerkami stylistycznymi, nie zagłębia się w psychikę bohaterów, a jednak wróciłam do niego z przyjemnością, mimo że puentę znam (podobnie jak większość czytelników mojego pokolenia) właściwie na pamięć. „Kwiaty…” są całkowitym przeciwieństwem opowiadania Clarke’a. Ktoś może powiedzieć, że przecież też oparte są na jednym pomyśle, ale wykonanie jest całkiem inne. Podczas gdy Clarke sucho relacjonował fakty, Keyes podsuwa czytelnikowi dziennik Charliego Gordona, głównego bohatera swojego tekstu, zmuszając do zanurzenia się w świat jego myśli i uczuć. I czyni to w sposób mistrzowski – tekst tak samo wciąga przy setnej, jak i pierwszej lekturze. Absolutnie nie czuć, że od powstania tego opowiadania upłynęło już 46 lat. więcej >>

Tom 5

“Sześciu wspaniałych” – Paweł Laudański (Esensja)
Bradbury, Sheckley, Silverberg, Lem, Simak, Farmer… Co łączy te nazwiska? Piąty tom klasycznej antologii „Kroki w nieznane” pod redakcją Lecha Jęczmyka. Garścią nostalgicznych wspomnień na jej temat dzieli się Paweł Laudański.
„Kroki w nieznane”… Absolutna legenda. Rarytas kolekcjonerski. Rzecz praktycznie niedostępna w bibliotekach, bardzo rzadko spotykana na półkach antykwariatów. W sumie sześć tomów – ostatni z nich (bodaj ten z zieloną okładką, drugi w kolejności) udało mi się nabyć jakieś dziesięć lat po pierwszym (to dokładnie pamiętam – czerwony, z 1972 roku). Cała szóstka wciąż zajmuje jedno z honorowych miejsc na półkach mej domowej biblioteczki. I zajmować je będzie jeszcze dłuuuuuuugo. Przynajmniej do czasu, gdy przestanę czytać fantastykę. Czyli nigdy. więcej >>

Tom 4

“Parada mistrzów” – Konrad Wągrowski (Esensja)
W dawnych czasach, gdy mężczyźni byli mężczyznami, a małe futrzaste istoty z Sagittariusa IX były małymi futrzastymi istotami z Sagittariusa IX, pewne nazwiska autorów elektryzowały czytelników fantastyki naukowej, gdy tylko je dojrzeli przy jakimkolwiek opowiadaniu. Traf chce, że takimi nazwiskami wypełniony jest czwarty tom „Kroków w Nieznane” z 1973 r.
Wystarczy wymienić kilka nazwisk aby każdy, kto pasjonował się fantastyką w latach 70. i 80. poczuł dreszcz podniecenia – Brian W. Aldiss, Isaac Asimov, Ray Bradbury, Frederick Pohl, Bob Shaw, Robert Sheckley, John Wyndham, Kir Bułyczow, Janusz A. Zajdel. Takich autorów udało się zebrać Lechowi Jęczmykowi w jednym tomie! Być może młodszemu czytelnikowi część z tych nazwisk niewiele powie – uwierzcie więc mi na słowo. To były gwiazdy, to byli wielcy. I dziś chyba już takich pisarzy – a przynajmniej tak jak wówczas odbieranych – nie ma… więcej >>

Tom 3

“Trzecie wejście smoka” – Jarosław Loretz (Esensja)
Teraz można się śmiać, ale jeszcze piętnaście lat temu przeciętny miłośnik literatury fantastycznej nie miał zbyt różowo. Ze względu na utrudnione kontakty z Zachodem, specyficzną politykę wydawniczą państwowych molochów oraz cenzurę (niezbyt surową, ale jednak), skazany był przeważnie na marnej jakości wypociny polskich autorów, lub tych z bratnich państw socjalistycznych. Na tym tle każdy z tomów „Kroków w nieznane” był porywającą ucztą.

Nie inaczej było z trzecim, czerwonym tomem almanachu. Tomem dość specyficznym, bowiem najgrubszym i najbardziej kosmopolitycznym. Jedynym, w którym prócz autorów amerykańskich, brytyjskich, polskich i rosyjskich zagościli Japończycy. więcej >>

Tom 2

“Mój wehikuł czasu” – Artur Długosz
Kiedy wróciłem po latach do drugiego tomu „Kroków w nieznane” uderzył mnie fakt, na który wcześniej nie zwracałem uwagi. Książka jest starsza ode mnie. Tym większy mój szacunek dla prezentowanych w niej autorów, których pionierskie wyprawy w czasie do dziś pozostają aktualne.
Wbrew tytułowi popularnej powieści Simaka, czas wcale nie jest najprostszą rzeczą. Zmagały się z nim i nadal zmagają najtęższe umysły świata, ale nie tylko. Czas jest bolączka nas wszystkich, nieuchronnie, bezgłośnie odmierzając nasze życie. Paradoksalnie w naturze występują zjawiska, dla których kierunek tzw. strzałki czasu jest obojętny. więcej >>

Tom 1

“Wróble, strach, zła fantastyka” – Artur Chruściel
Czego można spodziewać się po fantastycznej książce wydanej przed trzydziestoma pięcioma laty? Po antologii, którą wspomnienia ówczesnych fanów przeniosły do czasów współczesnych jako objawienie, kamień milowy, okno na świat? Plan minimum to znaleźć opowiadania, które przetrwały próbę tych trzech dziesięcioleci. Plan maksimum – zapomnieć o tym, że minęły. Pierwszy tom „Kroków w nieznane” pod redakcją Lecha Jęczmyka planu maksimum nie spełnia. Cóż dostajemy w zamian?
To jubileuszowe, związane z wydaniem nowego tomu „Almanachu fantastyczno-naukowego” spotkanie z antologią Jęczmyka – było moim pierwszym. Zamiast wspomnień miałem cudze opinie. Zamiast głodu wszelkiej fantastyki, który kształtował wspomnienia – głód fantastyki dobrej. Zamiast braku szerokiego spojrzenia na gatunek, z którego rodziły się opinie – półki pełne klasyki, głowę pełną nowości. Czy mogło się udać wskrzeszenie tych przeżyć, które towarzyszyły pierwszym czytelnikom „Kroków w nieznane”? więcej >>